czwartek, 1 listopada 2012

Dwustronna torba na ramię


Moja pierwsza torba, uszyta z resztek. Torba na ramię a właściwie PRZEZ ramię, bo pasek jest długi i fajnie się układa.


wtorek, 10 lipca 2012

Dwie szybkie przeróbki



Tym razem postawiłam na prostotę. Ponad rok temu kupiłam dwie letnie sukienki w H&M. Niby fajne, krótkie i przewiewne, ale trochę zbyt infantylne. Dół szeroki, a przez to że krótki, od razu podjeżdżał do góry przy schylaniu się i obracaniu.


niedziela, 8 lipca 2012

Nic z tego



Ze starej, nienoszonej i niepasującej spódnicy z koła miała powstać piękna i zwiewna letnia sukienka. Niestety, efekt końcowy zaliczam do kategorii porażek, nawet specjalnie dodałam tag „porażka”, żeby oznaczać takie twory, ku przestrodze.

sobota, 30 czerwca 2012

Sukienka z sukienki



Dalszy ciąg recyclingu – tym razem nowe wcielenie sukienki. Moja sukienka była uszyta z jednego kawałka materiału, marszczonego w górnej części za pomocą cienkich gumek, miała też doszyte cienkie ramiączka. Gumki się z czasem rozciągnęły i sukienka sama w sobie przestała dobrze leżeć i, co ważniejsze, przestała się podobać. Jednak materiał był bardzo lekki, trochę śliski, dobrze się układał i miał ciekawy wzór, dlatego chciałam go wykorzystać jeszcze raz.

środa, 13 czerwca 2012

Sukieneczka ze spódnicy


Znalazłam starą letnią sukienkę. Pomyślałam, że skoro jej nie noszę od lat, spróbuję przerobić ją na sukienkę dla dziewczynki.


wtorek, 5 czerwca 2012

Prawie sukienka z prawie wodą


Ponad pół roku temu podeszłam jeszcze raz do tego modelu ze strony papavero. Pomna poprzednich doświadczeń, pozmieniałam co się dało. Przede wszystkim materiał – tym razem wzięłam na warsztat bardziej elastyczny. Oczywiście, pociągnęło to za sobą problem szycia podwójną igłą albo overlockiem – nie posiadam ani jednego ani drugiego. Tkanina się marszczyła, ale nie ekstremalnie. Co ciekawe, znacznie lepiej szyło mi się szwem prostym a gęsty zygzak był po prostu porażką, bo wszystko zostawało pod stopką maszyny do szycia.


niedziela, 3 czerwca 2012

Wracam


Od bardzo dawna nie dotykałam maszyny do szycia. Stoi w pudełku w kącie, czeka, aż po wszystkich przeprowadzkach ją rozpakuję. Nie pisałam od wielu miesięcy, od wielu miesięcy nic nie uszyłam, za dużo się działo. A czasu jest wciąż za mało. Na nowym miejscu nie namierzyłam jeszcze sklepu z materiałami, ale nie szkodzi, bo powinnam zabrać się za poprawianie i naprawianie tego, co już mam. W związku z przeprowadzką zrobiłam totalny remanent w szafach i zostawiłam sobie kilka rzeczy, których w obecnej formie na pewno nie będę nosić. Chciałabym jednak stworzyć z nich coś nowego. Przyjechało ze mną dosłownie kilka numerów starych Burd, może znajdę jakąś inspirację. Potem jeszcze będę musiała dopasować projekty do posiadanych materiałów (albo odwrotnie) i zmierzyć się ze swoim brakiem umiejętności. Marzą mi się jak zwykle sukienki, coś fajnego na lato i na co dzień.