środa, 27 kwietnia 2011

Ech, miałam pisać codziennie i nic z tego nie wyszło. Z wielkim bólem skroiłam spodnie na szelkach dla synka, najtrudniej było chyba znaleźć właściwy wykrój na arkuszu Burdy. Nie dość, że robiłam to pierwszy raz w życiu, to w gazetce pojawił się błąd. Wykrój znajdował się na arkuszu E zamiast arkuszu A, ale co się naszukałam, to moje. Wycięłam co trzeba z papieru do pieczenia :-), przypięłam do materiału i skroiłam z niezłym zapasem. Trochę nie doczytałam, gdzie i jakie zapasy powinnam zostawić, ale wyszło nie najgorzej. Następnego wieczoru zabrałam się za zszywanie tego cuda. Najpierw strasznie długo męczyłam sie z dolną nitką, no nie dawałam rady jej porządnie nawinąć na szpulkę i plątała się jak szalona. Stwierdziłam, że może maszyna się nie zorientuje, ale niestety, nie dała się nabra. Wreszcie się udało. Obrębiłam materiał (w przepisie nie było o tym mowy, ale nie chciałam, żeby się siepał) i zaczęłam zszywać. Oczywiście, wszystko przeciągnęło się na dwa następne wieczory. Synek nie dawał mi poszyć w spokoju, budził się i co chwilę musiałam przerywać robotę. Szwy krzywe, ale wszystko zaczęło się trzymać kupy i po mału przypominać spodnie. Nie udało mi się dobrze zszyć przodu i tyłu i musiałam poprawiać zszycie w kroku, bo się rozłaził. Innych krzywych szwów nie poprawiałam. Skończyłam parę dni temu. Prawie, bo muszę jeszcze wciągnąć gumki w nogawki i tu utknęłam, bo coś mi agrafka nie przechodzi. Pewnie będę musiała nadpruć szew, nie mogę się za to zabrać. I chyba spruję szwy przy zapięciach-rzepach i wszyję je ręcznie, bo brzydko wygląda.
Widziałam kiedyś blog faceta, który uczył się malować, zupełnie od podstaw. Na początku stawiał tylko koślawe kreski, ale z czasem było coraz lepiej. Teraz maluje bardzo ładne obrazy. Może za kilka lat sama stanę się mistrzem igły, nożyc i maszyny...
Jutro postaram się wstawić kilka zdjęć mojego pierwszego dzieła.

sobota, 16 kwietnia 2011

Na początek

Chcę się nauczyć szyć. Planuję się za to zabrać już od dawna. Maszynę do szycia kupiłam kilka miesięcy temu, ale stoi nieużywana w kącie. Mam bardzo mało wolnego czasu, zostaje tylko późny wieczór, kiedy dzieci pójdą już spać. Może się uda, chociaż martwi mnie trochę ewentualny hałas. Ale szycie to przecież również odrysowywanie wzorów, krojenie, spinanie, same ciche czynności. Trzeba tylko mieszkanie wieczorem ogarnąć, żeby się gdzieś z tym całym majdanem rozłożyć.
Nigdy nic nie uszyłam na maszynie, tylko skróciłam spodnie i zaszyłam parę pęknięć. Spodziewam się wielkich trudności na początku, mam nadzieję, że się nie poddam.
Kupiłam materiał i od jutra zaczynam!
Może ktoś zacznie ze mną? Niech mnie ten blog mobilizuje do pracy!