sobota, 30 czerwca 2012

Sukienka z sukienki



Dalszy ciąg recyclingu – tym razem nowe wcielenie sukienki. Moja sukienka była uszyta z jednego kawałka materiału, marszczonego w górnej części za pomocą cienkich gumek, miała też doszyte cienkie ramiączka. Gumki się z czasem rozciągnęły i sukienka sama w sobie przestała dobrze leżeć i, co ważniejsze, przestała się podobać. Jednak materiał był bardzo lekki, trochę śliski, dobrze się układał i miał ciekawy wzór, dlatego chciałam go wykorzystać jeszcze raz.


Sukienka wyglądała tak:



Spędziłam dużo czasu na wypruwaniu gumek. Pod światło widać maleńkie dziurki, ale tylko wtedy, jeśli się dokładnie przyjrzeć. Uzyskany prostokąt przecięłam na dwie części. Z górnego paska wykroiłam bluzeczkę, korzystając znów z wykroju 618 z Burdy dla dzieci 1/2009.



Od razu zwróciłam uwagę na potencjalne problemy związane z wzorem – jak połączyć górę z dołem, żeby wyglądało na całość i jak ułożyć wykrój na tkaninie. Pamiętałam, żeby przy wycinaniu przodu i tyłu położyć wykroje koło siebie, a nie na łatwiznę wycinać z materiału zlożonego na pół – w ten sposób wzór będzie ciągły. Wycięłam tył z jednego kawałka, ponieważ materiał jest trochę elastyczny i suwak nie byłby potrzebny. Zapomniałam zostawić zapas na szew na dole bluzeczki, ale się tym nie przejęłam, bo ta część i tak była według wykroju trochę za długa.

Dolnego paska materiału, tego przeznaczonego na spódniczkę, w ogóle nie przerabiałam, nawet nie rozcięłam bocznego szwu. Chciałam też zostawić obrębiony maszynowo dolny brzeg i ewentualnie skracać pasek na górze.

Najpierw zszyłam bluzeczkę, szwy boczne i górne. Zaliczałam kolejne prucia, bo nitka pętelkowała jak szalona. W końcu, po zmianie igły, nawleczeniu wszystkiego jeszcze raz i zmniejszeniu naprężenia nitki, udało się. Na początku próbowałam zszywać zygzakiem, ale szew nie trzymał, więc zmieniłam na szew prosty, tylko zszyłam dwa razy. Podwinęłam brzeg podkroju pach na mniej więcej centymetr, tak samo podkrój szyi. Nie zaprasowałam, bo materiał jest zbyt lejący i nic by to nie dało. Za to dokładnie spięłam podłożenie szpilkami i przyfastrygowałam. Powstały tuneliki, w które wciągnęłam gumki 0,5 cm. Przy szyi około 30 cm gumki, przy pachach też mniej więcej tyle, ale tutaj właściwie bez efektu – może tylko po to, żeby pacha trzymała swój kształt. 


Pasek materiału na spódniczkę był znacznie szerszy niż szerokość bluzki, więc musiałam go zmarszczyć. Przyfastrygowałam na całej długości i ściągnęłam odpowiednio nitkę. Bardzo dokładnie przypięłam szpilkami do góry sukienki a potem przyfastrygowałam.





 


Bardzo sobie chwalę to fastrygowanie, bo dzięki temu wreszcie wszystko się trzymało, choć materiał był śliski i szpilki się z niego wysuwały. W dodatku od razu mogłam zobaczyć, czy obie części do siebie pasują, nie chciałam więcej prucia. Po zszyciu wyciągnęłam fastrygę i gotowe.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz